Karmiczne przyczyny braku pewności siebie i lęków.

Tym razem wpis z cyklu Karma w numerologii będzie dotyczył lęków i poczucia własnej wartości. Wyjaśnię jak to się wszystko ze sobą łączy, tak w ogóle dla człowieka, nie tylko z perspektywy numerologii.

Oczywiście numerologia daje bardzo dużo wskazówek dotyczących tego, gdzie szukać karmy, jak szukać karmy, jak ona mogła powstać i co powinniśmy na ten temat o niej dzisiaj wiedzieć. Niemniej jednak to nie jest tak, że jak komuś nie wyjdzie w numerologii żadna z tych magicznych liczb to oznacza, że nie ma karmy i tym samym nie ma problemu z pewnością siebie i nie ma lęków. Może się okazać, że karma wyliczona z numerologii, bądź nie, ma wpływ na lęki i pewność siebie.

Cały cykl poświęcony karmie ma na celu przybliżyć tematykę liczb magicznych w kontekście karmy (przypominam to są liczby: 13,14,16,19, 26 i 27) dlatego przeplatam go tym wpisem, dotyczącym ogólnie karmy. Ponieważ, czy nam się to podoba czy nie, my przynosimy tutaj bardzo dużo z poprzednich żyć. Ogromny wpływ ma na nas również dzieciństwo, ma na nas wpływ to co się dzieje w szkole i później życie dorosłe. Nie możemy wykluczyć tego, że możemy mieć karmę z kimś jeden do jednego. Mamy taką sytuację, że z kimś ta karma ma się nam porozliczać i co wtedy z tym zrobić.

Czym jest poczucie własnej wartości?

Przygotowując się do tego materiału, przemyślałam czym jest pewność siebie, czy współczynnik poczucia własnej wartości, czy poczucie własnej wartości. I jeśli miałabym to powiedzieć najprościej to poczucie własnej wartości to jest to, co my sami myślimy o sobie. Budujemy to w okresie dzieciństwa, w szkole, ale też z poprzednich żyć. To co my myślimy o sobie ma ogromny wpływ na to, co robimy w życiu, jak my się ustawiamy w związkach, jak my się ustawiamy w różnych sytuacjach, czy my pozwalamy, żeby ktoś nas traktował według nas źle, czy staramy się, żebyśmy byli traktowani dobrze. Od tego zależy również czy umiemy przyjmować, czy umiemy się otwierać, czy umiemy dać sobie szansę, żeby np. spróbować wejść w związek, wejść w relacje, czy wręcz przeciwnie, jesteśmy pełni lęków i obaw i wątpliwości.

Możecie sobie teraz zrobić takie ćwiczenie, zadać sobie pytanie: “co ja tak naprawdę myślę o sobie w danym temacie?” Bardzo lubię takie ćwiczenie, uwielbiam je w numeroterapii. W numeroterapii pracujemy tak, że dopytujemy dlaczego, co się tak naprawdę dzieje? Skupiamy się na tym, żeby szukać wzorców w podświadomości, ale do tego jeszcze wrócę.

Czym jest karma?

Najpierw trzy słowa na temat karmy. Wszyscy, którzy pracują z energią, mówią, że karma to nie kara. Owszem, karma to nie kara, ale boli, albo wraca, albo rozlicza. Umówmy się szczerze, że te lekcje, które przynosi ze sobą karma, czyli takie, które my kiedyś zasialiśmy, przychodzą do nas i nas rozliczają. Kiedyś mi ktoś powiedział, że to jest jak trudna lekcja w szkole, jak już się ją odrobi to jest ulga, jak się zda ten egzamin.

Natomiast, jak karma się nam rozlicza to jest czasem bardzo nieprzyjemny moment. A nam się rozliczają rzeczy z poprzednich żyć, np. karma jeden do jednego z kimś, o czym już wspomniałam wcześniej; i musimy się z nim spotkać, żeby pouzdrawiać różne tematy. Możemy mieć również karmę dobrych rzeczy, które razem zrobiliśmy, czyli te plusowe karmiczne punkty i w tym życiu np. stworzyć z tym kimś bardzo fajny związek. Może być też taka sytuacja, że mamy tą karmę z poprzednich żyć, ale ona nie jest takim zbiegiem zdarzeń jak np. karma wyliczana w numerologii.

Dla przykładu karma 16 mówi nam o tym, że odrabiamy coś na płaszczyźnie rodziny, że budujemy rodzinę, że budujemy sami siebie w rodzinie lub np. karma 26, która mówi nam o obciążeniach w ciele i trudnościach z tym związanych. Zazwyczaj w tym życiu już tak będzie, możemy o to ciało dbać, możemy starać się robić wszystko dla swojego ciała. Natomiast i tak przyjdzie taki moment, że ciało będzie nas wzywać, żebyśmy się bardziej nim zajęli.

Karma to jest sposób funkcjonowania umysłu. Bardzo szczegółowo o karmie, o kole karmy, opowiadam podczas zajęć 2 semestru Szkoły Numerologii – na numeroterapii.

W cyklu wpisów “karma w numerologii”, którego częścią jest ten post, opisuję pokrótce każdą z karm.

Prawo prawo przyczynowo-skutkowe w karmie

Niemniej jednak musicie wiedzieć, że karma jest bardzo połączona z prawem przyczyny i skutku, czyli to co ty zasiejesz, będzie do ciebie wracać. Wyobraźmy sobie taką sytuację, że ktoś otwiera działalność, ale będzie miał konkurencję. Na początku stara się, ale to nie idzie tak jakby ten ktoś chciał. Dodatkowo są zobowiązania: podatki, ZUSy, koszty działalności są duże, a ten ktoś słabo zarabia. Dochodzi do sytuacji, w której zaczyna się frustrować, a to prowadzi do tego, że średnio mu idzie działalność, a do rozkręcenia biznesu potrzeba energii, trzeba dużo zainwestować czasu i siebie. Później jak już się wprawi tą machinę w ruch to łatwiej zaprosić kogoś też do współpracy. Początki jednak zawsze są trudne. Lubię takie porównanie, że budowanie firmy to trochę jak lot w kosmos rakietą, mniej więcej 80% paliwa jest spalana na starcie. Niemniej jednak działalność nie idzie tak jakby chciał, wpada na pomysł, że będzie źle życzył konkurencji: żeby się nie udawało, żeby im się towar zepsuł, żeby klienci przestali przychodzić. Taka polityka jest bardzo krótkowzroczna, ponieważ można nawet “podkładać komuś świnie”, można na przykład spalić komuś samochód – historia zna takie przypadki – natomiast to jest wszystko na krótką metę. W naszym umyśle zostaje to złorzeczenie. Później my jesteśmy tak naładowani tym złorzeczeniem komuś, że w pewnym momencie jesteśmy pełni lęku i wątpliwości. Wpadliśmy już w tak niską wibrację życząc komuś źle, że to wszystko przychodzi do nas. Stąd jest bardzo dużo naszych lęków. A wiadomo, że im więcej lęków tym gorsze poczucie własnej wartości, które podpowiada porażkę. Wyobraźmy sobie jeszcze taką sytuację, że prowadzimy tą działalność, idzie tak kiepsko, jesteśmy pełni lęków, że nam się nie uda, a w sytuacji, gdy wcześniej zdarzyło się nam bankructwo to jest jeszcze trudniej. Ciągle boimy się sytuacji, w której tracimy pieniądze, tracimy klientów. Czasami, gdy ktoś w podobnej sytuacji przychodzi do mnie na numeroterapię, to w pierwszej chwili jestem zaskoczona ile ta osoba ma energii i wiary w siebie. Jednak podczas rozmowy okazuje się, że jest wręcz przeciwnie, ten ktoś już przestał wierzyć nie tyle w siebie, ile w swój sukces i odezwały się tematy nie przerobione z poczucia własnej wartości. 

Bogusia Andrzejewska mówi o tym, że gdybyśmy mieli dobre poczucie własnej wartości, to nie mielibyśmy już żadnych problemów w życiu. Oczywiście nie możemy tu zapominać o zasadzie lustra. Weźmy taką sytuację, że masz z kimś karmę jeden do jednego i może to nie być taka karma z karmy – punktów plusowych. Może to być karma-punkty ujemne.

Może tak się wydarzyć, że przyjdzie do nas ktoś, nasz nauczyciel, żeby dać nam jakąś lekcję. Innymi słowy to będzie osoba, która przyjdzie do nas, żeby rozliczyć się z nami za naszą karmę z poprzednich żyć. Wyobraźmy sobie że taka osoba, z którą masz karmę jeden do jednego zaczyna być twoim szefem. I jeszcze dodatkowo dołóżmy, że gdzieś ma tą karmę dziewiętnastki, ty albo twój szef. Robi się nam kwas. Masz trudność z tą relacją i to ma ogromny wpływ na twoją pewność siebie. Jeszcze specjalnie podaję taki przykład, że to jest autorytet, to jest twój szef, czy twój nauczyciel taki szkolny, czy ktoś pod kim jesteś, czy profesor na studiach. Jeżeli taka osoba ma z tobą karmę, przyjdzie cię rozliczać i ona cię – że tak powiem kolokwialnie – skopie, to twoje poczucie własnej wartości będzie naprawdę na niskim poziomie. Ma to dosłowny związek z karmą, z tym, że przyszła jakaś sytuacja z przeszłości.

Bogusia Andrzejewska mówi, że to są tacy testerzy. Przychodzi do nas karma z przeszłości, my się z nią mierzymy i właśnie albo my z niej wyjdziemy i stajemy się silniejsi, albo nie odrobimy tej lekcji i ona wróci.

Życzę wam wszystkim oczywiście żebyście jak najszybciej odrobili lekcje i zrozumieli o co w nich chodzi. Pozwalali sobie iść dalej, bo to jest cudowne. Wszyscy dostajemy lekcje i uważam, że mądry człowiek, świadomy to jest taki, który mówi: “czego ja mam się nauczyć”. Z każdej trudności można się czegoś nauczyć. Natomiast, jeżeli my to przyjmiemy do siebie i np. poznamy nowego chłopaka, a on nam nie odpisuje i my się załamiemy i uznamy, że skoro nie odpisuje to znaczy, że jesteśmy do niczego. Albo ktoś nas zostawi, nie musi to być mąż, może to być przyjaciółka, wtedy można do tego podejść tak, że “dobrze no coś się skończyło, żeby się mogło coś innego zacząć” albo “widocznie już nam się wszystko wydarzyło co miało się wydarzyć”. To jest mądre podejście, bo jak wiecie jedyną pewną rzeczą w naszym życiu jest zmiana. Dotyczy to również tych osób, które nas otaczają. Natomiast problem się robi wtedy, jak idziemy w taką narrację, że on mnie zostawił, albo jeżeli on do mnie nie pisze, to znaczy że jestem do niczego.

Jak budować poczucie własnej wartości?

To w jakim rodzie się rodzimy, w jakim kraju, w jakim czasie, to ewidentnie wynika z naszej karmy. Bardzo to pięknie widać w Kronikach Akaszy, czy w innych narzędziach, które mówią nam o poprzednich życiach. Widać dlaczego my się tutaj odrodziliśmy, co mamy w tym życiu do przerobienia. To gdzie się odradzamy to jest nasza karma. Mój nauczyciel mówił, że to co nam się przytrafia, to jest nasza karma, a to jak my na to zareagujemy to jest nasza dojrzałość.

Rodzisz się w jakiejś rodzinie, mieszkasz w jakimś rodzie, macie tyle pieniędzy, albo nie macie. Dostajesz, według numerologii, datę urodzenia, imię, nazwisko, drugie imię, ewentualnie przezwisko i to wszystko bardzo dużo mówi na temat tego, co ty w ogóle tutaj masz robić, po co tutaj przyszedłeś. Z poziomu energii, z poziomu numerologii to jest właśnie nasza karma. Fakt, że odrodziłam się dziewiątką to jest karmiczna historia. Tak samo w sytuacji, gdu ktoś odrodził się trójką. Na te pytania odpowiada numerologia. 

Natomiast urodziłaś się w tej rodzinie, twoja podświadomość przyszła tutaj już z pewnymi doświadczeniami i teraz punkt najważniejszy: w tej rodzinie czy w tym środowisku, w którym byłaś, bo nie każdy przecież przebywa w swojej biologicznej rodzinie, nauczono cię między innymi dwóch rzeczy na poziomie podświadomości: co myśleć o świecie i co myśleć o tobie.

To tworzy wzorce w podświadomości. Wzorce się cały czas realizują w naszym życiu, to jest taki kod naszego działania. Jak wszystko ma instrukcję, my też mamy instrukcję. I te dwie rzeczy są bardzo istotne przy pracy z podświadomością. Czyli co ty myślisz o świecie, np: co kobiety myślą o mężczyznach, co mężczyźni myślą o kobietach, co myślimy o pieniądzach, co myślimy o karierze, co myślimy o zdrowiu, co myślimy o ciele, co myślimy ogólnie o zjawiskach. To jest jedna pula, bardzo ważna, bo jak pracujemy z kimś żeby poruszyć energię pieniądza to właśnie sprawdzamy co on tam ma pozapisywane.

Jednak z drugiej strony mamy to, czym się zajmujemy przy pracy z pewnością siebie, to jest ten worek co ty sam myślisz o sobie. I to jest najważniejsze. Ja zawsze mówię, że mnie nie interesują fakty, mnie nie interesuje jak było, mnie interesuje jak ty to zinterpretowałeś.

A dlaczego tak mówię?

Bo kiedyś prowadziłam sesję w całej rodzinie, przychodziła do mnie matka, dorosły syn i dorosła córka. Ojciec miał problem z alkoholem, więc oni chcieli mu pomóc. Wszystko skończyło się super, ale o jednej historii słyszałam z trzech różnych stron. Dlatego przytaczam, ponieważ każda z tych osób tą samą sytuację widziała zupełnie inaczej i w każdej z nich jest inaczej zapisana przez to podświadomość.

Miałam też sytuację, że prowadziłam sesję z dwiema siostrami i każda z nich mi opowiadała te same historie, które się wydarzyły w dzieciństwie tylko inaczej. Inna była narracja, fakty były podobne, ale inna była narracja.

Jak chcemy mieć zdrowe podejście do poczucia własnej wartości to jak mówi Wojtek Eichelberger, trzeba siebie traktować jak średnio lubianego psa, czyli dobrze się karmić, wyprowadzać się na spacer, dbać o siebie, ale nie rozpieszczać się do przesady, czyli trzeba troszeczkę od siebie wymagać.

Lęki, a praca z wewnętrznym krytykiem

Jeżeli chcemy mieć dobre połączenie sami ze sobą, nie mieć wątpliwości i w dalszej perspektywie nie mieć lęków, to pierwszy krok to jest praca z wewnętrznym krytykiem. Przerabialiśmy ostatnio to na szkole numeroterapii. Oczywiście mam milion testów na temat tego jak złapać wewnętrznego krytyka. Robiąc na szybko w głowie statystyki, uświadomiłam sobie, że nie było chyba w moim życiu zawodowym osoby, z którą nie robiłam arkusza pracy z wewnętrznym krytykiem. Zawsze jest taki głos, który nam mówi o tym, że robimy coś źle. U osób, które już przepracowały ten problem już go nie będzie. Jednak u większości ludzi na początku drogi wyłapujemy – że tak powiem brzydko – dziada i mówimy: “słuchaj dziadzie, co ty masz tutaj do powiedzenia”.

Pierwszy, bardzo ważny krok to uświadomienie sobie co tak naprawdę sobie zarzucacie. Najlepiej to sobie zapisać w zeszycie (ciągle powtarzam, że najtańszą i najprostszą metodą do pracy ze sobą jest mieć zeszyt, długopis i zapisywać to, o co my mamy do siebie pretensje, co my sobie sami zarzucamy).

Dalej, koniecznie zapisujcie lęki.

Przygotowując kurs pracy z lękiem podzieliłam ten lęk na kilka części. Bo mamy różne rodzaje lęków i na kursie będę pokazywać jak z każdym z tych lęków pracować. Sporo mi tego wyszło. Nawet jak ktoś mi mówi, że ma lęk o pieniądze, to co w ogóle znaczy, że ktoś ma lęk o pieniądze? Nie możemy wykluczyć, że ma kolejkę komorników pod domem. Może być sytuacja, że on pracuje gdzieś gdzie zarabia troszkę i w życiu wystarcza mu tylko na przeżycie tak na styk i też ten ktoś będzie miał lęk o pieniądze. Może być lęk o pieniądze taki, że ktoś otwiera firmę i boi się że nie zarobi. Albo może być taka sytuacja, że ktoś ma pieniądze, bo sobie gdzieś tam zarobił i oszczędził, ale boi się zainwestować, ma lęk o pieniądze, że straci.

Ewidentnie zwycięzcą tego turnieju jest człowiek, który przyszedł do mnie kiedyś na terapię, milioner. Przyszedł do mnie jak się zaczął covid i powiedział, że on ma 3 miliony na koncie i on się boi inflacji i boi się tego, że teraz wszyscy pójdą do bankomatu i wypłacą, a on trzyma te pieniądze w banku. A gdzieś tam wyczytał, że w Grecji była taka sytuacja, że mieszkańcom pozabierali z kont osobistych pieniądze, to on już w ogóle nie mógł spać, bo może w Polsce też tak będzie. Przedstawiłam wam tu 5 czy 6 sytuacji, gdzie mówimy o tym, że mamy pracę z lękiem o pieniądze. 

Praca z lękiem

Zachęcam was przede wszystkim, żeby oglądać te swoje stany. Metod pracy jest bardzo dużo. Możecie zacząć od medytacji. Pamiętajcie, że możecie zawsze zrobić takie ćwiczenie podczas medytacji, polegające na tym, że wyciągasz z siebie np. lęk i napełniasz się poczuciem bezpieczeństwa. To jedna z wielu technik.

Drugie bardzo proste ćwiczenie z lękiem sytuacyjnym, bo możesz się bać rozmowy, możesz się bać jakiejś sytuacji, która się dzieje przed tobą. Lęk bierze się z niskiego poczucia własnej wartości. Możesz nie czuć, że dasz sobie radę i to automatycznie wyzwala lęk. 

Może się również pojawić sytuacja, gdy jesteś w trudnym związku, w którym masz zapis, że musisz się poświęcać dla kogoś. I to się będzie wydarzać, bo świat jest lustrem, więc to będzie ci się potwierdzać, a w związku z tym będziesz mieć lęk, że znowu ktoś będzie chciał cię wykorzystać. Będziesz miała poczucie w ogóle, że jesteś wykorzystywana. Już nawet celowo nie mówię, że zostałaś wykorzystana, bo tego nigdy nie wiemy, ale może być tak, że po prostu masz poczucie że będziesz wykorzystana. Tutaj najważniejszym ćwiczeniem jest zobaczyć czego się boisz? Docelowo pokazuję różne ćwiczenia pracy z lękiem, ale pierwszym powinno być wypisanie tego czego się boisz. I druga rzecz, którą można zrobić: zabezpiecz się, czyli zapytaj się siebie czy te lęki w ogóle mogą się zdarzyć? Czy to jest tylko twoja iluzja, fantazja czy faktycznie się mogą zdarzyć? Jeżeli czujesz, że faktycznie to ci grozi, to oprócz tego, że będziesz robić medytacje na uwalnianie lęku i napełnianie się poczuciem bezpieczeństwa, to bardzo ważne jest to, żeby mieć swój plan B.

Jako przykład podam może moje auto, moje ukochane Volvo. Ono nie jeździ od stycznia, mam jeszcze cierpliwość, ponieważ je uwielbiam i mam ambitnego mechanika, jednak jutro mam odwieźć moje dziecko na majówkę. Chciałam jechać moim autem i to był plan A. Jednak ze względu na to, że Volvo się ciągle ostatnio psuje to muszę mieć plan B. Zamiast siedzieć i się martwić o to, że to Volvo mi nie pojedzie, zrobiłam sobie plan B. Zakłada on, że w razie czego pojadę autem, które pożyczy mi kolega. Oczywiście nie jest to najlepsza opcja, bo wolę jeździć swoim samochodem, ale gdy nie będę miała wyjścia to zamiast siedzieć i się martwić, skorzystam z samochodu kolegi, jeśli moje auto nie pojedzie. Tak naprawdę co mi da to, że będę siedzieć i się martwić? Nic. Cały czas mam jakieś zmartwienia: że znowu się nie uda, że będą dodatkowe koszty, że znowu nie będę mogła jeździć moim samochodzikiem. To wszystko jest możliwe. Jednak mam wybór, albo będę się tym przejmować albo mogę powiedzieć: no trudno, najważniejsze, że mam czym jeździć. Na prostym przykładzie mojego ukochanego autka, chcę pokazać pewien mechanizm. Mogę siedzieć i denerwować się i martwić, ale mogę też wcześniej przygotować plan B i się nie martwić. Plan B nie jest super rozwiązaniem, ale jest alternatywą po to, żebyśmy przetrwali, przeżyli. Natomiast jeżeli będziemy cały czas się czymś zamartwiać, to naprawdę oprócz tego, że jesteśmy w stresie i w lęku, bardzo szkodzimy sobie na poczucie własnej wartości. 

Praca z poczuciem własnej wartości

Jeżeli w dzieciństwie nie zostało zbudowane poczucie własnej wartości, to później, w życiu dorosłym mamy deficyty. Uczymy się uzupełniać je sobie. Chodzicie na kursy, afirmujecie, robicie różne, inne piękne rzeczy i w ten sposób uzupełniamy te deficyty. Musimy też pamiętać o tym, że mamy skłonność do wpadania w pułapki. My sobie je wypełniamy, ale przy trudnej chwili możemy znowu na chwilkę wpaść w ten wzorzec, który nas nie wspiera. Natomiast jak jesteśmy wytrenowani, bo odpowiednią ilość ćwiczeń zrobiliśmy, to nawet jak na sekundkę wpadniemy to my się szybko wybijemy z tego, bo znamy narzędzia. 

Podsumowując, praca z poczuciem własnej wartości, to jest praca w tym, co my myślimy o sobie. Oczywiście to nie jest takie proste, żeby to od razu zobaczyć. Pierwszy krok polega na tym, żeby w ogóle znaleźć to, co jest w nas, znaleźć to co sobie zarzucamy. To jest jedna rzecz, a drugą jest to co mówią o nas nam ludzie. Inni ludzie są naszym lustrem, tylko i aż jak kto woli. Dlatego, żeby pracować nad poczuciem własnej wartości trzeba zrobić dwie rzeczy: słyszeć to co my myślimy sami o sobie i obserwować to co się dzieje na świecie. 

Przykładowo, jeżeli przychodzi do mnie kobieta, którą mąż wyzywa, to ja nie pracuję z mężem, bo to nie on przyszedł w terapię. Pracuję z nią nad tym, żeby ona zaczęła inaczej myśleć o sobie. Jak ona myśli inaczej o sobie, to ten mąż staje się albo nowym mężem, albo innym mężem, albo jego komunikaty przestają do tej osoby docierać, dlatego, że popracowała nad sobą i już nie potrzebuje tego lustra. Dlatego jak ktoś wam coś mówi, to po prostu to trzeba zapisać i popracować z tym wzorcem u siebie.

Akceptacja siebie

Część rzeczy, oczywiście trzeba u siebie zaakceptować, nawet tych, których nie lubimy. Zawsze powtarzam, że mam 1,57 m i kiedyś był to mój wielki kompleks, a jeszcze żeby było śmieszniej to miałam same wysokie koleżanki, one bardzo szybko urosły, a ja byłam zawsze taka niziutka. Strasznie dużo kompleksów przez to miałam. Natomiast no co miałam zrobić? Nauczyłam się akceptować fakt, że tak mam.

Część rzeczy my możemy zmienić i to jest oczywiście fajne, ale część rzeczy nie możemy zmienić, tak jak na przykład wzrost.

Przechodzimy płynnie do tematu akceptacji, uświadamiamy sobie, że to wcale nie jest takie łatwe. Zawsze w numeroterapii proponujemy, żebyśmy to robili na etapy. Czyli są takie fajne ćwiczenia: stoisz przed lustrem nago i się nie oceniasz. Ile czasu jesteś w stanie wytrzymać? Ja nawet nie mówię, że masz się skupiać na fajnych rzeczach u siebie w ciele. Nie oceniaj się. Zobaczcie jaką my mamy niesamowicie szybką reakcję oceniającą nas. Nawet jak uwalniamy się od oceniania kogoś, to bardzo często, dużo dłużej musimy uwalniać się od oceniania samych siebie. To też jest związane z karmą, że mamy ten nawyk oceniający. Przenosimy go z życia na życie. Może w tym życiu warto się już będzie troszeczkę od tego uwolnić.

Złożę wam najpiękniejsze życzenia, żebyście pomyśleli już dobrze o sobie, żebyście naprawdę zobaczyli jacy jesteście, gdzie macie mocne strony. Na pewno je macie, bo każdy człowiek ma wewnętrzne światło, ma ten pierwiastek boski w sobie. Każdy człowiek ma potencjał i trzeba go po prostu zobaczyć i na nim się przede wszystkim skupić. Natomiast wady i lęki ma każdy. Z lękami oczywiście warto pracować, wady – w cudzysłowie wady – też warto albo postarać się zmienić albo postarać się zaakceptować. To jest proces, więc jeżeli właśnie macie karmy, to też będzie to dla was pewnego rodzaju podpowiedź. Natomiast nawet jeżeli nie macie karm, nie macie liczb karmicznych, to nie oznacza, że nie będziecie otrzymywać lekcji. To tak nie działa. Nawet jak przychodzi do nas lekcja, to pamiętajcie, że wszystko się dzieje nie przeciwko nam tylko dla nas. Wiem, że powtarzam to co Facebook często pisze i czasem to jest bardzo trudne, ale zapewniam was, po wielu latach pracy z innymi i po milionie pewnie wcieleń pracy nad sobą, że każdą lekcję im szybciej odrobimy tym lepiej. I wtedy też nie ma takiego strasznego problemu z poczuciem własnej wartości, bo rozumiemy, że lekcje do nas przychodzą.

Przypomnijcie sobie jak nauczono was myśleć o sobie, co wy myślicie o sobie i zacznijcie po prostu w to wchodzić, zacznijcie sobie to zapisywać i pozwólcie sobie, żeby to się w was już uzdrawiało. Pozwólcie sobie się polubić, bo pokochać siebie to jest takie oczywiste dla każdego.

Myślę, że jak zrobimy sobie dzisiaj taką afirmację: “z dnia na dzień staję się swoją coraz lepszą koleżanką, przyjaciółką”. Może korzystając z tej właśnie afirmacji, że to się dzieje codziennie, będziecie się do siebie mogli zbliżać i tym samym pracować nad poczuciem własnej wartości jako jedną z metod.

Skomentuj

O autorce

Olga Stępińska