Lekcja karmiczna: Karma 16

.

Witam ponownie moi drodzy, przed nami kolejna lekcja karmiczna, tym razem dotycząca karmy 16. Karma 16 jest obciążeniem karmicznym dotyczącym rodziny. W serii o lekcjach karmicznych opowiadam, czego dane karmy dotyczą, czym się charakteryzują oraz skąd się wzięły. Pokazuję również, jak w łatwy sposób można je z siebie zdjąć za pomocą prostych ćwiczeń oraz odpowiednio dopasowanych afirmacji.

Zapraszam na filmik.

Do przeczytania:

Podczas robienia portretu numerologicznego nieraz okazuje się, że niektóre osoby mają obciążenia karmiczne. Oznacza to, że w tym życiu mamy jakąś lekcję karmiczną do odrobienia. Nie wszyscy mamy obciążenia karmiczne, ponieważ nie wszystkie dusze narzucają na siebie karmę.

W lekcjach karmicznych chodzi o to, że w naszych poprzednich żywotach czegoś nie zrobiliśmy lub czegoś nie dopilnowaliśmy. Bardzo możliwe też, że mogliśmy komuś zrobić przykrość, nawet wielokrotnie. Każda liczba karmiczna określa inny rodzaj długu, który ma do spłacenia. 

Karma 16 jako Karma dotycząca rodziny

Karma 16 jest narzucana przez naszą duszę w takiej sytuacji, gdy w którymś z poprzednich wcieleń nie dbaliśmy o rodzinę. Dlatego więc w tym życiu lekcja karmiczna polega na tym, abyśmy nauczyli się o tę rodzinę dbać oraz żyć z nią w zgodzie więc życie wymaga od osób z karmą 16, aby pełnili różne obowiązki z tym związane.

Na przykład w taki sposób, że gdy mamy czworo rodzeństwa, w którym jedno dziecko jest obciążone karmą 16, zauważyć można, że pomimo niewielkiej różnicy wieku między rodzeństwem dziecko obciążone karmą 16 czuje się najbardziej odpowiedzialne za resztę. Pomimo tego, że jest bratem lub siostrą, wchodzi w rolę rodzica, otaczając rodzeństwo tzw. Matczyną opieką.

W dorosłym życiu szesnastki są zazwyczaj osobami, które nie mają rodziny albo są w związku, w którym kiepsko się układa więc nie mogą mieć dzieci. Może być też taka sytuacja, że mają dobry związek oraz dzieci, ale pojawiają się problemy z  rodzicami. Pomimo tego, że jest trójka rodzeństwa, to właśnie osoba z karmą 16 najprawdopodobniej będzie opiekować się rodzicami, gdy zachorują. To jest naprawdę trudna karma do przerobienia, ponieważ dotyczy naszych bliskich.

Zatem moi drodzy, w tym życiu trzeba będzie się troszkę bardziej zająć rodziną oraz dziećmi. A także będziecie czuć na sobie duże poczucie odpowiedzialności za wszystkich, których według was przyjęliście do rodziny albo za tych, którzy w tej rodzinie kiedyś byli. Znam taką sytuację, że jedna z moich klientek z karmą 16 do dzisiaj martwi się o swojego byłego męża. Pomimo tego, że jest już od dłuższego czasu w nowym związku i jej były mąż też. A mimo to czuje się w obowiązku by mu pomagać, gdy coś się dzieje, nawet wtedy, gdy jest to ponad jej możliwości.

Kolejnym dosyć sporym problemem osób z karmą 16 jest to, jaki narzucają sobie obraz siebie względem rodziny. Często ta wizja jest niemożliwa do realizacji. Na przykład opieka nad umierającym ojcem. Osoba z karmą 16 opiekująca się bardzo chorym ojcem ma nadzieję, że dzięki tej opiece ojciec wyzdrowieje. Niestety jednak, Tata umiera i taka osoba zostaje z niespełnionymi oczekiwaniami wobec siebie. Bardzo prawdopodobne jest, że będzie się przez to biczować w myślach do końca życia.

Sposoby na przepalenie Karmy 16

Aby przepalić karmę 16 trzeba naprawdę bardzo się napracować, a przy tym wylać morze łez, ponieważ ta karma jest związana z rodziną, a co za tym idzie z silnymi emocjami. Dlatego warto wejść w głąb siebie i przypomnieć sobie historie, w których nie byliśmy według nas dość dobrzy. Należy je znowu odtworzyć w swojej głowie, ponownie przeżyć, a na końcu sobie wybaczyć.

Wybaczanie swoich błędów z przeszłości bardzo często pomaga, nie tylko w przypadku karmy 16, ale też w wielu innych przypadkach, w których sami na siebie nakładamy blokady umysłu lub się mentalnie biczujemy. Bardzo pomaga również w przypadku karmy 16 obserwacja tych, którzy mają dobre związki oraz dobrze zbilansowane rodziny. Bo być może nie masz skąd wziąć tego wzorca by dobrze funkcjonować na tej płaszczyźnie.

Olga N. Stępińska

Olga N Stępińska

Numerolog, terapeutka duszy i mistrzyni Reiki, twórczyni metody pracy ze świadomością i podświadomością: Numeroterapia i założycielka Szkoły Numerologii

Komentarze

6 komentarzy
  1. Mam 16 w dniu urodzenia, mam karmę 3×16 z eks według numerologii. Nawet nie wiem jak to możliwe, ale cieszę się że po 10 latach w końcu mu wybaczyłam i mam nadzieję że on mi również. Mam też 16 karmę z siostrą. To bardzo dziwne relacje te wspólne 16. Najbardziej wpływają na moje emocje, to są osoby o których będę pamiętać umierając i zanim wiedziałam cokolwiek o numerologii, wiedziałam że tego ex spotkam jeszcze wiele razy w kolejnych wcieleniach bo już tyle go znam, tak silne emocje towarzyszyły mi gdy jeszcze był i nie zapowiadało się nic że kiedyś go nie będzie, już żegnałam się z nim i z każdym jego znamieniem na ciele, jakbym wiedziała że kiedyś i tak będę musiała go pożegnać. Też do mnie pisał kilka razy, gdy już oboje byliśmy w innych stałych związkach, potrzebował żebym mu powiedziała że jest dobrym człowiekiem, tak po prostu po paru latach. Mam nadzieję że to mu pomogło. Chwilami gdy mam wysokie wibracje czuję że kocham wszystkich ludzi bezwarunkową miłością i wszystkim bym pomogła. Czasami ta dobroć jest wykorzystana przeciwko mnie.

    Odpowiedz
  2. Ps: Pisząc powyższy komentarz zamieściłam go o godz 15:51. A że liczby, jak się wiele razy przekonałam, mają znaczenie, to z ciekawości sprawdziłam co symbolizuje liczba 15:51. Patronuje jej anioł Mihael – opiekun miłości:)

    Odpowiedz
  3. 16tka jest dla ludzi silnych duchem, bo życie z nią rzeczywiście jest bardzo trudne, samotne i bolesne. Ale podchodząc pozytywnie i nie buntując się, uczy najwyższej formy miłości – bezwarunkowej. I takie jest moim zdaniem faktyczne znaczenie 16tki. To nie karma wynikająca z dawnego zaniedbania i nieodpowiedzialności za bliskich, bo słabeusz i egoista takiej ciężkiej drogi by nie przeszedł, prędzej raczej zgorzknieje i znienawidzi ludzi. Trzeba dużej siły, żeby zachować serce dla tych, którzy odpowiadają bezdusznością i niewdzięcznością, i nadal się o nich troszczyć, bo zwyczajnie tej troski potrzebują. Jeśli 16tka ma jakąś karmę do przepracowania, to z moich doświadczeń wynika, że jest to brak tej pierwszej i najważniejszej miłości – do samego siebie. “Kto ma, temu będzie dodane, a kto nie ma, temu będzie odebrane to, co ma”. Mnie zabrakło miłości do siebie, więc trafiłam na człowieka, któremu ile ja dałam miłości, tyle on mnie – podłości. A swoim niebotycznym wprost egoizmem dosłownie zmusił mnie, żebym sobie wreszcie przypomniała o samej sobie. I dopiero wtedy moje życie zaczęło się nareszcie powoli układać. Pozdrawiam wszystkie 16tki – odwagi!! Wiem, że jej bardzo potrzebujecie. Jeszcze będzie pięknie. Głowa do góry, kochajcie siebie i uwierzcie w swoją moc. I czujcie się wybrani, bo zdolność do miłości bezwarunkowej daje ogromną moc, największą, jaką można posiąść, a wy, jeśli jeszcze jej nabyliście, to wierzcie mi – jesteście na drodze do jej osiągnięcia, dlatego dziś jest Wam tak ciężko, ten diament wymaga wiele pracy, żeby zabłysnął. I pisząc te słowa czuję teraz przy sobie czyjeś ciepłe myśli, nie wiem, czyje, może mojego Anioła Stróża?:) Ale to znak dla mnie, że się w moich słowach nie mylę:) Pozdrawiam szczególnie osobę, która czuje, że te słowa są właśnie dla niej. Pamiętaj, nie jesteś sama. Jesteśmy już dwie:)

    Odpowiedz
    • tak Aga, miłość do samego siebie i do Boga.
      Kto oddał siebie samego wie jak ciężko jest później otworzyć się na przyjęcie tego co oddał. I zgadza się, najpierw trzeba pokochać siebie, swoje wewnętrzne dziecko, wszystkie rany z dzieciństwa, zapomniane, pogrzebne smutki i cierpienia, Twoje słowa są poniekąd do mnie 🙂 Jesteśmy już dwie – ściskam 🙂

    • Dziękuję ci Aga za te słowa. Aż się popłakałam ze szczęścia, że nie jestem sama na tym świecie. Trafiłaś do mnie w odpowiednim czasie. Dzięki temu artykułowi i twojemu komentarzowi, zrozumiałam, że to karma 16 sprawia, że jestem wyrozumiała dla wszystkich-oprócz samej siebie. Ciężki temat rodzinny już przerobiłam, trwało to kilkanaście lat, ale ciężej jest z samoakceptacją. Kochanie samej siebie w moim przekonaniu to coś złego. Dzięki wam uzmysłowiłam sobie, że ta wewnętrzna potrzeba miłości własnej nie wynika z egoizmu ani braku skromności, tylko jest kolejną lekcją do przerobienia. Aguś skoro tobie się udało to mi też na pewno się uda. Dziękuję wam bardzo i trzymajcie kciuki! P.S. dla następnej zagubionej duszyczki – jest już nas trzy 😉

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Może zainteresuje Cię też